Andreas Salcher
[i] szczerze nazywa system austriacki „narodzonym z ducha Akademii Wojskowej Fryderyka Wielkiego i Marii Teresy”. Ja nasz system wywiodłabym od dworu Katarzyny Wielkiej, niestety. W codziennym życiu szkolnym utalentowani ludzie są często jak dworscy poeci – cenni, jeśli można się nimi popisać, ale uciążliwi, jeśli mają własną opinię, głośno ją wyrażają i jeszcze wymagają konkretnego wsparcia.
Od blisko półwiecza trwają intensywne badania mózgu, których wyniki w nieunikniony sposób doprowadzają do trzęsienia edukacyjnej ziemi. Sejsmografy polskie notują owe ruchy ze swoistym spokojem – to się dzieje w obcych krajach, nie u nas. Dlatego upowszechnienie wiedzy o inteligencji emocjonalnej, przyspieszonym uczeniu się czy neurodydaktyce natrafia na swoisty mur obojętności w środowisku nauczycieli i rodziców. Co prawda nie ma już dawnych granic, upadły mury polityczne, ale tamy pomiędzy światami w umysłach ludzkich nadal istnieją i mają się dobrze.
|
Dziecko szczególnie zdolne ma inne potrzeby i możliwości – konieczne jest podejście indywidualne, co w warunkach normalnej klasy szkolnej może być trudne do zrealizowania, ale nie niemożliwe. czytaj więcej >>
|
Polska i Polacy przez ostatnie dwadzieścia lat wyraźnie stali się zasobniejsi, ale materialny dorobek pokoleń, stracony w czasie kolejnych nieszczęść historycznych, odbudowujemy z takim trudem, że nie starcza nam już czasu na rzetelną refleksję. Przypomina to sytuację rodziny, która zaciągnęła niebotyczny kredyt i buduje dom swoich marzeń. Stres i poczucie braku bezpieczeństwa, konieczność podejmowania decyzji pod presją czasu robią swoje i, kiedy przychodzi dziecko z prośbą o kolejną złotówkę, choćby na książki, matka i ojciec zaczynają się złościć. Tak w tej chwili reaguje społeczeństwo, kiedy rozpoczyna się dialog na temat potrzeb edukacji. A przecież uczeń zdolny, czy wybitnie zdolny, potrzebuje naprawdę dużo więcej niż jedną książkę…
Jeśli jest posiadaczem nietypowego daru, jego edukacja będzie droga, bardzo droga! Tu społeczeństwo może mu powiedzieć, że nie stać je na taką inwestycję. Oby rodzice byli mądrzejsi.
Tragarze marzeń
Ludzie zdolni i wybitnie zdolni są bardzo często samotni. Zapewne mają szkolnych przyjaciół, ale ich górowanie intelektualne czy emocjonalne powoduje wielokrotnie więcej problemów niż to można zaobserwować w przypadku uczniów przeciętnych. Najboleśniejszy jest dla nich brak środowiska tworzącego atmosferę wzajemnej stymulacji i rozwoju. W tradycyjnej, przeciętnej szkole, niczym w laboratorium chemicznym, wszystko miesza się ze wszystkim. A przydzielony do opieki laborant miota się od wybuchu do wybuchu. Tym laborantem jestem często i ja – już od ponad dwudziestu lat.
Talent nie zawsze jest odbierany jako cudowny dar, bywa też przekleństwem. Zwłaszcza dla introwertyków, którzy zadają sobie setki pytań, ale nie ujawniają ich. Śledzą środowisko miotani wątpliwościami i nie mają odwagi pokazać siebie światu. Jeszcze nie wiedzą, że czeka ich los pisarza, badacza lub psychologa, ale już mają świadomość niedopasowania. Tego daru ponadprzeciętności ucznia nie pragną czasem także nauczyciele, członkowie społeczności zabieganej jak wszyscy i zatroskanej o własny byt. Jeśli wśród nich zdarzy się utalentowany pedagog, to weźmie na siebie pracę tych nieutalentowanych, bo wie, jaka jest cena obojętności. Wkrótce odczuje skutki ogromnego obciążenia i śmiech współpracowników, podobnie jak jego uczeń – ten wybitny. Zwracam uwagę na zazębianie się losu tych dwóch postaci swoistego edukacyjnego widowiska.
Dar samotności
Moje rozmowy z młodymi ludźmi w różnym wieku i obserwacja poczynań własnych dzieci daje mi pewność, że wszyscy uczniowie, ale przede wszystkim ci najzdolniejsi, chcą poznawać siebie. Poszukują odpowiedzi na pytania równie ważne, jak te o początek wszechświata – na czym polega moja indywidualność, czym się różnię i czy to dobrze, że tak jest. Odkrywanie mocnych i słabych stron idzie często w parze z ogromnym lękiem, czasem trudnym do zauważenia przez otoczenie. Niestety, żaden szkolny podręcznik nie pozwala poszukującemu wiedzy o sobie uczniowi na samodzielną pracę z własnym ja. To świat zewnętrzny jest najważniejszy i jego dobro góruje nad niepokojami wychowanków. Szkoła nie wyposaża w wiedzę z zakresu psychologii, zachowań twórczych czy strategii uczenia się. Nie jestem tu odkrywcza, spora część europejskiej inteligencji opisywała to zjawisko osamotnienia ucznia w machinie niezrozumiałych dla niego wartości.
|
Uczeń utalentowany, wbrew utartym opiniom, potrzebuje zwiększonej opieki. Jego rozwój bywa czasem nieharmonijny, a kolejne kryzysy, charakterystyczne dla pokonywania barier rozwojowych, mogą zniechęcać do pracy nad sobą. czytaj więcej >>
|
Wciąż, jak mi się wydaje, upieramy się przy jednofunkcyjnych podręcznikach, uczących tylko historii, literatury, fizyki czy matematyki, ale niedających możliwości wniknięcia we własne wnętrze czy powiązania wiedzy z życiem osobistym. Tego tematu unikają także przewodnicy uczących się młodych ludzi, czyli nauczyciele. Być otwartym, pokazać siebie jako człowieka to wielka odwaga pedagoga, do której trzeba się gdzieś przygotować, ale właściwie gdzie? I chociaż uczniowie bardzo sobie cenią umiejętne pokazanie prawdy o sobie, o wiele wygodniejsze jest zasłanianie się urzędniczym murem. Tutaj koło się zamyka – ani uczeń, ani nauczyciel nie mają odwagi przekraczać wyznaczonych im w szkole ram działania.
Na moje pytanie skierowane do doświadczonych pedagogów i młodych absolwentów szkół wyższych, czy zastanawiali się, która półkula mózgu dominuje w ich działaniu i jakimi metodami dochodzą do wiedzy, spora część odpowiedziała, że nie sprawdzała i nie zastanawiała się nad tym. Ot, tak jakoś radzą sobie.
Uczeń zdolny musi być świadomy siebie i to już od możliwie wczesnego okresu edukacyjnego. Wówczas ma szansę skupić się na samodzielnym kształtowaniu osobowości, na oswajaniu lęków, np. poprzez własną twórczość. W dużych ośrodkach poszukujący młody człowiek znajdzie oczywiście sporo kursów rozwoju, ale dlaczego nie może ich szukać na terenie własnej szkoły? A jak ma się odnaleźć uzdolniony młody człowiek w świecie, w którym właśnie zamknięto ostatnie kino i bibliotekę?
Taktyka kury
Spotkałam się dawno temu z pewną obrazową przenośnią, która nie daje mi spokoju. Kiedy kura chce uchwycić coś za siatką, będzie bezustannie tłuc głową w jej oczka i nie pomyśli, że parę metrów dalej można płot obejść. Ta metafora trafnie, moim zdaniem, opisuje sytuację w oświacie, jeśli chodzi o opiekę nad uczniami zdolnymi.
Podstawowe hasło przyświecające różnym decydentom oświatowym to nie podejmować decyzji, zwłaszcza za własne pieniądze. Nie decydować o niczym, zwłaszcza przed wyborami. Co prawda, przygotowuje się wiele konferencji, spotkań i narad, a w dzienniku dodatkowe rubryki na notatki, ale od tej mrówczej „dziobaniny” nie zmienia się rzeczywiste położenie uzdolnionych dzieci. A przecież można inaczej! W Toruniu w 1998 r. powstało Gimnazjum i Liceum Akademickie, które nie tylko przyjmuje, ale także wyszukuje dzieci ze szczególnymi uzdolnieniami z Torunia i ościennych powiatów. Niestety, to rzadkość. We Wrocławiu, w trzech gimnazjach wprowadzono nowatorskie rozwiązanie – tutoring.
|
Jaka jest rola tutorów?
|
Spotykają się z uczniami, pomagają im zaplanować pracę w szkole, wspierają. Tutorzy przede wszystkim pracują nad tym, żeby uczniowie zrozumieli, po co właściwie chodzi się do szkoły. Planują razem ze swoimi podopiecznymi ich karierę szkolną, pomagają odkryć ich zdolności i zainteresowania. Tutor spotyka się z uczniami co tydzień. To może być nawet 15-minutowa rozmowa, ale powinna odbywać się regularnie. Najważniejsze jest zbudowanie pozytywnych relacji między tutorem a uczniem[ii]
|
W Inowrocławiu i Bydgoszczy powstają małe przyszkolne obserwatoria astronomiczne. Na uniwersytetach zaczyna się dostrzegać potrzebę spotkania z małym dzieckiem, aby w przyszłości stało się ono studentem – powstają uniwersytety dziecięce. Wspólnym mianownikiem tych inicjatyw jest lokalny pomysł, lokalne działanie. To wspaniale, ale właśnie dlatego, że wyszukiwanie i opieka nad dziećmi utalentowanymi nie jest zadaniem państwa, zadaniem jasno określonym, uczniowie nadal będą jedynie liczyć na cud spotkania z mistrzem. Ten nauczyciel nie pojawi się jak deus ex machina, ponieważ nikt na uczelniach wyższych nie jest zainteresowany zwiększonym wysiłkiem selekcjonowania do zawodu nauczycielskiego, wyszukiwaniem i dodatkowym kształtowaniem ich osobowości. W tym kontekście śmieszne wydają się założenia polityki rozwoju Polski do 2030, gdzie wskazuje się Finlandię jako kraj wzorcowy. Finlandia dawno temu postawiła na edukację…
Strategia orłów
Perspektywa patrzenia na świat z góry jest pociągająca. Z lotu ptaka widać zdecydowanie więcej i może dlatego warto wznieść się ponad przyziemności. Jeśli chcemy rzeczywiście dać więcej szans młodym ludziom z talentami, stwórzmy choć bank wiedzy na ich temat. Spowodujmy, że osobami ponadprzeciętnymi zainteresują się profesorowie, którzy mogliby przyjeżdżać do małych ośrodków, motywując młodzież już samą swoją obecnością. W dziedzinach artystycznych często tak się dzieje, wybitny skrzypek, wiolonczelista, baletmistrz czy malarz potrafią pokonać ogromne odległości i przyjechać na warsztaty do uboższych rejonów Europy. Na Podkarpacie, do Mielca, w którym mieszkam i pracuję, cyklicznie przyjeżdżają na spotkania z nauczycielami i młodzieżą poeci (np. Józef Baran) i profesorowie (np. prof. Kazimierz Ożóg). Aby móc ich zapraszać, utworzyliśmy stowarzyszenie (SNaP). Poszukujemy w całej Polsce mistrzów – ludzi dobrej woli, którzy chcieliby pokazać swój warsztat, pasję, zamiłowanie, a więc wyższe wartości. Wydaje mi się, wbrew opinii prasy, że w polskich nauczycielach tkwi spory potencjał, często pogrzebany równie skutecznie, jak talenty wielu uczniów. Na pytanie, kim są wrogowie utalentowanych uczniów i ich nauczycieli, bez wahania muszę powiedzieć – bezduszne systemy, potworna biurokracja i obojętność społeczna.
|
30.09. minister Katarzyna Hall ogłosiła Rok szkolny 2010/2011 „Rokiem Odkrywania Talentów”. czytaj więcej >>
|
Istnieje także jakiś systemowy, zasadniczy błąd w zarządzaniu kadrami. W przedsiębiorstwach prywatnych dopasowuje się ludzi do charakteru zadań stawianych przed nimi, buduje się nowoczesne zespoły innowacyjne, by przy pomocy projektów wewnątrz firmy wytworzyć kulturę uczenia się, a w konsekwencji wytworzyć jakość działań. Kołem zamachowym są tu niewątpliwie pieniądze, ale przede wszystkim dobra atmosfera pracy, możliwości rozwoju nie na papierze, ale realnie, w życiu osobistym. Przyjaciele ucznia utalentowanego sami muszą być entuzjastami dziedzin, które uprawiają. Wcale nie są to chodzące encyklopedie, ale ludzie z krwi i kości, mylący się czasem, jednak pełni wiary w drugiego człowieka. Z cynizmem i pesymizmem nie ma czego szukać w szkolnictwie, ktoś o tym musi powiadomić kandydatów na przyszłych nauczycieli. Kto to zrobi?
Autor
Małgorzata Boraczyńska
Nauczycielka języka polskiego z dwudziestoletnim stażem, ukończyła polonistykę na UJ i studia podyplomowe – psychodydaktykę na UMCS w Lublinie. Obecnie pracuje w Szkole Podstawowej nr 3 w Mielcu i działa jako doradca metodyczny w CKPiDN w Mielcu, przewodnicząca Oddziału Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów.
A. Salcher, Utalentowany uczeń i jego wrogowie, Wydawnictwo Oświatowe FROSZE, Rzeszów 2009, s. 32.
Wypowiedź Mariusza Budzyńskiego, dyrektora Autorskich Liceów Artystycznych ( ALA), „Gazeta Wyborcza” Wrocław, 07.12.2008r.