| Po | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
01 |
02 |
03 |
04 |
05 |
06 |
|
07 |
08 |
09 |
10 |
11 |
12 |
13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
20 |
21 |
22 |
23 |
24 |
25 |
26 |
27 |
28 |
29 |
30 |
31 |
|||
W zawodzie nauczyciela nauczania zintegrowanego pracuję osiemnaście lat. Początkowo – w niewielkiej szkole w małej miejscowości, od ośmiu lat – w jednej ze szkół warszawskich.
Przejście z jednej placówki do drugiej było jak wypłynięcie na głęboką, wzburzoną wodę. Duża szkoła, liczne klasy, zupełnie inne problemy z dziećmi oraz rodzice czasami mniej chętni do współpracy. To dla mnie wyzwanie, nowe doświadczenie, dające możliwość porównania.
Łatwiejsza praca
Praca w małej szkole z kilkunastoma, na ogół zdyscyplinowanymi uczniami w klasie jest łatwiejsza, mniej stresująca. Nie musiałam borykać się z takimi problemami wychowawczymi, z jakimi spotykam się obecnie w środowisku wielkomiejskim. Na każdym poziomie były po dwie klasy, najczęściej 18–19-osobowe. Środowisko, z którego wywodziły się dzieci, nie było bardzo zróżnicowane. Przeważały dzieci pochodzące z rodzin górników i rolników, ale byli także uczniowie, których rodzice są lekarzami, adwokatami. Do szkoły uczęszczały dzieci miejscowe oraz dzieci z miejscowości oddalonej o dwa kilometry. W szkole działała świetlica, ale korzystały z niej na ogół dzieci czekające na lekcje, na rodzeństwo oraz te, które należały do grupy świetlicowej. Dzieci takich nie było dużo, ponieważ wszystkie na ogół miały zapewnioną opiekę w domu.
Jakiej pomocy potrzebują?
Najczęściej spotykałam się z problemami społecznymi. Nie wszystkie dzieci były dobrze przygotowane do obowiązku szkolnego. Większość z nich opuszczała zajęcia w przedszkolu, a podczas nauki w szkole wielu rodziców nie mogło poświęcić czasu dzieciom ze względu na obowiązki gospodarskie. Takie właśnie dzieci miały najczęściej kłopoty w nauce – w dodatku wywodziły się z rodzin wielodzietnych Dzieci te chętnie uczęszczały na zajęcia dydaktyczno-wyrównawcze, przy odrabianiu prac domowych korzystały z pomocy wychowawcy świetlicy. Ponieważ klasy były niezbyt liczne, a dzieci w miarę grzeczne, miałam możliwość pracy ze słabym uczniem w czasie lekcji. Dzięki temu uczniów powtarzających klasę nie było, poza wyjątkowymi przypadkami, np. odroczenia obowiązku szkolnego.
W szkole nie było etatu psychologa ani pedagoga szkolnego. Psycholog odwiedzał szkołę na początku roku oraz pod koniec pierwszego semestru i w maju. Pedagog zatrudniony był na pół etatu, tak że często zdarzało mi się odwiedzać swoich uczniów w ich rodzinnych domach, aby dowiedzieć się, jakiej potrzebują pomocy, zobaczyć warunki, w jakich się uczą.
Zielone szkoły
W czasie roku szkolnego organizowałam wyjazdy do kina, rzadziej do teatru. Poza tymi rozrywkami dzieci nie miały innego kontaktu z kulturą, ponieważ rodzice nie dysponowali wolnym czasem, a i sytuacja finansowa nie pozwalała na takie rozrywki. Oczywiście nie była to reguła. Niektórzy rodzice robią bardzo wiele, aby ich dziecko rozwijało się najpełniej, miało kontakt z kulturą i osiągnięciami techniki. Ponieważ rejon, w którym pracowałam i z którego pochodzę, to Śląsk, organizowałam dzieciom w klasie trzeciej trzytygodniowe wyjazdy nad morze, do zielonej szkoły. Nie każde dziecko mogło później wyjechać z rodzicami, więc było to zawsze olbrzymie przeżycie. Rodzice już od pierwszej klasy gromadzili fundusze, ponadto każdy uczeń otrzymywał dofinansowanie z wydziału środowiska, a dzieci z biednych rodzin – z opieki społecznej. W rezultacie zawsze wyjeżdżały całe dwie kasy (cały rocznik). W czasie pobytu dzieci miały zajęcia lekcyjne, a dodatkowo zwiedzały ciekawe miejsca, spędzały czas na plaży, wieczorami organizowano dla nich dyskoteki, rozgrywki sportowe i intelektualne oraz mnóstwo innych przyjemności. Dzieci wracały wesołe, zadowolone i opalone.
Razem z rodzicami
Współpraca z rodzicami zazwyczaj układała się pomyślnie. Rodzice najczęściej stosowali się do zaleceń i uwag nauczyciela, w miarę swoich możliwości służyli pomocą w czasie wycieczek, współpracowali przy organizacji różnych imprez klasowych czy szkolnych.
Po dziesięciu latach
Podjęłam trudną decyzję o zmianie miejsca zamieszkania i co za tym idzie – zmianie miejsca pracy. W szkole, w której obecnie pracuję, jest po kilka klas na każdym poziomie. Oddziały są liczne. Jednak dzieci już na starcie są lepiej przygotowane do nauki czytania i pisania. Szkoła jest o wiele lepiej wyposażona w pomoce naukowe, dysponuje kilkoma boiskami sportowymi, uczniowie mają możliwość uczestniczenia w różnorodnych kołach zainteresowań i zajęciach pozalekcyjnych. Ponadto uczniowie mogą poszerzać swoją wiedzę, biorąc udział w różnego rodzaju lekcjach muzealnych, spektaklach teatralnych itp. Rodzice są zainteresowani postępami swoich pociech w nauce i na ogół współdziałają z wychowawcą. Nauczyciel ma ogromne możliwości wzbogacania swojego warsztatu pracy. W rozwiązywaniu problemów wychowawczych może zawsze liczyć na pomoc szkolnego psychologa i pedagoga.
Zajęcia dodatkowe
W czasie roku szkolnego uczniowie w szkole warszawskiej znacznie częściej wychodzą do teatru, kina, muzeum czy domu kultury; wyjeżdżają także na całodniowe wycieczki. Ale wyjazd do zielonej szkoły w klasie trzeciej trwa tydzień, a nie trzy. W szkole uczniowie mogą uczestniczyć w różnorodnych zajęciach pozalekcyjnych, zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, np. zajęciach plastycznych, tanecznych, sportowych, przyrodniczych.
Od pewnego czasu ja sama prowadzę zajęcia dodatkowe – kółko teatralne. Wspólnie z uczniami aktorami przygotowujemy inscenizacje, widowiska lalkowe, przedstawienia okazjonalne. Dzieci z zapałem uczą się swoich ról, samodzielnie wykonują kukiełki i niektóre elementy dekoracji – działają twórczo i zgodnie pracują w grupie rówieśniczej. Dzięki takiej pracy dzieci uczą się odpowiedzialności zbiorowej i indywidualnej, bo wiedzą, że końcowy efekt – sukces z wystawienia inscenizacji – jest dziełem całej grupy.
Techniki Freineta
Dziewięć lat temu wpadła mi w ręce książka opisująca techniki pedagogiczne opracowane przez francuskiego pedagoga Celestyna Freineta. Zainteresowały mnie bardzo i po dokładnym zapoznaniu się z nimi postanowiłam niektóre z nich wprowadzić na swoich zajęciach.
Technika gazetki wychowawczej okazała się bardzo pomocna w działaniach wychowawczych. Dzieci mogą na konkretnych przykładach ocenić, jakie postępowanie jest dobre, a jakie złe. Uczniowie zapisują na karteczkach informację dotyczącą czyjegoś zachowania i podpisują ją swoim imieniem. Uczą się w ten sposób odpowiedzialności za swoje wypowiedzi. Na naradzie klasowej wspólnie z dziećmi nagradzamy te osoby, które otrzymały „gratulacje”, a uczniowie, pod adresem których sformułowane zostały krytyczne uwagi, starają się wytłumaczyć swoje zachowanie i naprawić je.
Na początku roku szkolnego ustalam wspólnie z dziećmi reguły życia klasy. Za ich przestrzeganie uczniowie otrzymują tytuły, odpowiednio klasowej damy – dziewczynki, klasowego rycerza – chłopcy.
Chętnie stosowałam technikę swobodnego tekstu, zwłaszcza po powrocie z wycieczki, wizycie w kinie lub na zakończenie bloku tematycznego. Przebieg zajęć, podczas których stosuje się tę technikę, odbiega od tych prowadzonych metodami tradycyjnymi. Technika ta jest formą ekspresji słownej mówionej lub pisanej, ma wspływ na rozwijanie myślenia twórczego dzieci. Umożliwia wykształcenie u dzieci umiejętności wypowiadania myśli, rozbudza wrażliwość na piękno języka przez wykorzystanie zgromadzonego słownictwa, związków frazeologiczno-syntaktycznych, rozwija wyobraźnię.
Swobodne teksty pisane i drukowane dzieci zamieszczały w gazetce klasowej. Tę technikę wprowadziłam podczas realizacji treści dotyczących prasy dziecięcej. Dzieci zetknęły się z różnymi czasopismami, takimi jak: „Miś”, „Świerszczyk”, „Płomyczek” i podchwyciły pomysł stworzenia swojej klasowej gazetki. Zamieściły w niej teksty o różnorodnej tematyce, zadbały również o szatę graficzną. Stosując tę technikę, kształtuje się u dzieci postawy kreatywne i inspiruje do twórczego działania.
Techniki Freineta sprawdziły się w mojej codziennej praktyce. Dzieci bardzo lubią zajęcia z wykorzystaniem tych technik, a zwłaszcza technikę swobodnego tekstu.
Materiał opracowano na podstawie publikacji „Zawód nauczyciel” G.Staniuchy,
„Życie Szkoły”, 1/2009